Czy jesteś moim mentorem?

Polowanie na mentora czy zmuszanie kogoś do tego, aby nim został, rzadko się sprawdza, a mimo to dużo osób tak sobie wyobraża mentoring. Kiedy człowiek tak zada pytanie, prawdopodobnie w odpowiedzi usłyszy “nie”. To pytanie strasznie psuje atmosferę i jest krępujące dla osoby do której jest skierowane.
Kiedy odnajdziesz na swojej drodze odpowiedniego mentora, sprawa jest na tyle oczywista że pytanie jest niepotrzebne, zamienia się automatycznie w zdanie oznajmujące.

Wiele młodych osób rozpoczynających swoją przygodę z karierą zawodową myśli mylnie, że aby szybko wspiąć się po szczeblach korporacyjnej drabiny, powinny poszukać sobie mentora (kogoś, kto im doradzi), a także promotora (kogoś, kto wykorzysta swoje wpływy i wstawi się za nimi). Wbrew pozorom różnica pomiędzy mentorem a sponsorem jest zasadnicza i ważne aby tego nie mylić.

Szukanie mentora często przypomina czekanie na królewicza z bajki. Poszukiwacze myślą że jeśli znajdą odpowiedniego mentora, ten popchnie ich w górę po drabinie zawodowej i da im piękny gabinet, w którym będą sobie długo i szczęśliwie pracować. Żeby było jasne, nie chodzi o to, czy posiadanie opiekuna, mentora, mistrza czy promotora jest istotne. Bo oczywiście jest, ale bez względu na to, jak istotne mogłyby być nasze kontakty, prawdopodobnie nigdy nie wynikną one z zapytania obcej osoby, czy zgodzi się zostać naszym mentorem. Najsilniejsze związki rodzą się z prawdziwych relacji, na które najczęściej muszą pracować obie strony.

Badania dowodzą, że mentorzy wybierają swoich protegowanych na podstawie wyników ich pracy oraz potencjału, jakim dysponują. Intuicyjnie inwestujemy w tych, którzy wyróżniają się talentem lub którzy naprawdę wiele skorzystają z naszej pomocy.(1)

A zatem powinniśmy przestać radzić młodym ludziom:

“Znajdź sobie mentora, a przejdziesz samego siebie”.

Zamiast tego powinniśmy powiedzieć im:

 

“Daj z siebie wszystko, a znajdziesz mentora”.(2)

mentor-finish

Mentoring wbrew pozorom często działa w dwie strony, szczególnie w wypadku osób, które już pracują w tej samej firmie. Może i protegowany otrzymuje bardziej bezpośrednią pomoc, ale mentor też czerpie korzyści – przydatne informacje, większe zaangażowanie współpracowników, nie mówiąc już o poczuciu dumy i satysfakcji.

A na koniec jeszcze jedna ważna rada dla mentee (podopiecznych mentora). Niewielu jest mentorów, którzy mają czas, żeby nieustannie trzymać swoich podopiecznych za rączkę. Większość z nich sama zmaga się ze swoją mocno stresującą pracą. Protegowany, który ma pozytywne nastawienie i jest przygotowany, może mentorowi umilić dzień. Dlatego właśnie podopieczni powinni unikać narzekania i skarżenia się swoim mentorom. Wykorzystanie czasu mentora do uzewnętrznienia swoich uczuć może być pomocne w sensie psychologicznym, ale nie pomylcie mentora z psychoanalitykiem :).

Zatem moi drodzy zanim znajdziecie na swojej drodze mentora, bądźcie sami dla siebie mentorem.

1) Romila Singh, Belle Rose Ragins i Phyllis Tharenou, “Who Gets a Mentor?”
2) Sheryl Sandberg, “Lean In”

One thought

  1. Pingback: Bank Przysług

Leave a Reply