Z dedykacją specjalną za inspirację dla Alicji Pełszyńskiej!

 

Kiedy nie tak dawno przekazywałam mojemu następcy swój dotychczasowy zespół spytał mnie, jakich raportów cyklicznych od moich podległych pracowników wymagałam na co dzień, miesięcznie, kwartalnie…. przyznam szczerze, nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Nie dlatego, że nie chciałam dzielić się z nim wiedzą, tylko dlatego, że na tak zadane pytanie poczułam w głowie pustkę. Czy ja wymagam od swoich pracowników zdawania mi raportów? Oczywiście realizujemy jak w każdej firmie cykliczne raportowanie korporacyjne, czy finansowe, ale czy ja dla potrzeb zarządzania swoim zespołem oczekiwałam kiedykolwiek raportowania? Raczej nie. Czy mój styl opierał się kiedykolwiek o zasadę kija i marchewki? Raczej nie. Co zatem powodowało że mój team to zawsze był dream team (na każdym etapie ścieżki zawodowej)?

Otóż nagle doznałam olśnienia! Eureka! Ale nie żeby tak całkiem bez katalizatora :). Dostałam ostatnio w prezencie wiele ciekawych książek (uwielbiam książki i mam nadzieję że wszystkie z mojej listy do przeczytania w najbliższym czasie uda się pochłonąć). Jedną z nich, otrzymaną od Alicji jest „Szef, który ma czas” Andrzeja Jeznacha. Jest to, jak sam autor wskazuje, „dziennik budowy turkusowej firmy”. Po przeczytaniu zaledwie kilku stron, w tym recenzji na obwolucie, doszłam do szalonego wniosku, że turkusowa rewolucja być może odbywa się właśnie teraz na naszych oczach w przestrzeni korporacyjnej wielu nowoczesnych firm, ale w moim sercu ten turkus był od zawsze. Od zawsze byłam wyznawczynią zasady, że ludzie wolni i szczęśliwi pracują lepiej. Jeśli wiesz jakie kompetencje posiadają Twoi pracownicy i postarasz się im zaufać, to możesz pozwolić im podejmować decyzje w ich obszarach, w zamian dając też prawo do odpowiedzialności za swoje wybory. Sceptycy zaraz powiedzą, „Wszystko pięknie, świetnie że są tacy managerowie którzy pracownikom dają tak wiele swobody i zaufania. Z pewnością czują się oni dzięki temu bardziej spełnieni. Tylko co z samą firmą? Co z jej wynikami? Czy ten model sprawdza się także dla pracodawcy?” To trudne do stwierdzenia dlatego, że taki wywód empiryczny można by dokonać jeśli cała firma miałaby charakter turkusowej organizacji, a to możliwe jest tylko w firmach o ugruntowanej i stabilnej kulturze organizacyjnej, a często jedynie w firmach prywatnych. Nie mniej jednak, nawet jeśli cała firma nie lubi koloru turkusowego, panują w niej rządy twardej ręki, czy też permanentnej kontroli, zawsze można mieć kawałek swojego turkusu na czarnym tle 😊.

687d02e4-f469-49fb-968c-1d55d5b85ebd

Czym tak naprawdę jest ta turkusowa organizacja? Termin „organizacja turkusowa” wziął się z systematyki stylów organizacyjnych wprowadzonej przez Laloux, którym to stylom autor przypisał różne kolory. W organizacji turkusowej każdy może podjąć decyzję, jeżeli weźmie za nią odpowiedzialność i nikt inny nie zgłosi stanowczego veto. Fundamentem organizacji turkusowych jest więc odpowiedzialność, a wraz z nią zaufanie i partnerstwo. Niby brzmi prosto, ale wytworzenie tych wartości w organizacji nierzadko wymaga głębokiej przemiany cywilizacyjnej, a także wysokiej kultury organizacyjnej oraz odpowiedzialności biznesowej.

Kierowane przeze mnie dotychczas zespoły ludzkie co do zasady przejawiały pozytywną atmosferę, a sami pracownicy w zdecydowanej większości sytuacji czuli się spełnieni i zadowoleni. Zawsze staram się aby nie wydawać poleceń, aby pracownicy do wszystkiego dochodzili wspólnie i nie bali się swojej kreatywności oraz budowali własne kompetencje – także bycia liderem. Jestem zwolennikiem promowania, a nie tłamszenia osobowości. Jeśli takie wartości zaszczepimy to nie ma się co martwić o wyniki, ponieważ to zespół sam będzie stawiał sobie cele i do nich dążył.

Odpowiadając na pytanie postawione na początku tego postu, świat nie jest jeszcze turkusowym oceanem i zapewne nigdy nim nie będzie. Brak zaufania i odpowiedzialności, zawiść, podstęp i hipokryzja nadal są naszą szarą codziennością, ale kto Wam zabronić może odkrycia własnej turkusowej wyspy? A może koledzy z firmy Wam zaczną zazdrościć i Was naśladować? Wtedy jest szansa na zbudowanie turkusowego archipelagu, nawet na monochromatycznym oceanie 😊.

Leave a Reply